Był uznawany za najstarszego Polaka. Miał ogromną wiedzę, z ciekawością obserwował otaczający go świat, dzielił się wspomnieniami, choć część z nich zachował tylko dla siebie. Józef Żurek zmarł w wieku 108 lat. Jego pogrzeb odbył się w Czarnowie. W asyście wojskowej, weterana żegnała rodzina, sąsiedzi, samorządowcy i strażacy.

Człowiek legenda. Przeżył dwie wojny światowe. Brał udział w bitwie nad Bzurą. Tam też został wzięty do niewoli, a następnie do obozu jenieckiego na terenie Niemiec. Później trafił do pracy przymusowej w gospodarstwach. Po wojnie wrócił do rodzinnego Czarnowa, gdzie zajmował się rolnictwem. – Na to lekarstwa nie ma, to już się człowiek musi urodzić z tym talentem. Jak komuś się nie chce robić na wsi, to choćby mu góry złote obiecać, to on będzie chciał do miasta – opowiadał Józef Żurek w 2014 roku. 

Mimo trudnych doświadczeń, zawsze pogodny, szczery, gawędziarz – tak zapamiętają go najbliżsi. Część tajemnic – jak mówi rodzina – zabrał jednak ze sobą. – Zawsze lubił opowiadać. Tylko nigdy o wojnie. To było tak straszne doświadczenie, że jak pytaliśmy, to nie chciał. Na ten temat nikomu nie mówił, nawet żonie – zdradza Czesław Głodowski, krewny Józefa Żurka. 

Ożenił się w wieku 67 lat. Po ponad 40 latach wspólnego życia, przyszedł czas pożegnania. W czwartkowej uroczystości pogrzebowej uczestniczyła rodzina Józefa Żurka, a także sąsiedzi, strażacy, samorządowcy. – Miałem okazję spotkać pana Józefa ponad rok temu, kiedy wręczałem mu medal marszałka. Pogodny człowiek, opowiadał historię swojego życia – wspomina Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego. – Odszedł człowiek, z którym miałem bliski kontakt. Zawsze na urodzinach czy innych spotkaniach, mieliśmy wspaniałe rozmowy na temat tego, co on przeżył – dodaje Jan Surdyka, wójt gminy Zławieś Wielka. 

Ostatnie pożegnanie odbyło się w asyście wojskowej. W 2009 roku Józef Żurek został awansowany na stopień porucznika. 31 sierpnia skończyłby 109 lat.