Galeria Najstarszych Polaków ur. w 1911

Józefa Pyszny, 107

Gaszowice (gm. Gaszowice); Śląskie

BIULETYN URZĘDU GMINY GASZOWICEEGZEMPLARZ BEZPŁATNY LUTY 2012, NUMER 2 (74) WójtGminyGaszowicezapraszadoudziałuwkoncerciezokazjiDniaKobietpt.„WspomnienieAnnyJantar”wwykonaniuMonikiGębalizzespołem,atakżenakoncertzespołu„Singers”.Czwartek,15marca2012r.godzina18.00,Salawidowiskowo‐sportowawCzernicy.WSTĘPWOLNYNAJSTARSZAMIESZKANKA GMINY GASZOWICEPani Józefa Pyszny, z domu Michalik, w sobotę 18 lutego ukończyła 101 lat. Urodziła się 18 lutego 1911r. w Suminie, gdzie spędziła swoje dzieciństwo i lata młodości, a także wyszła za mąż za Edwarda Pysznego, pochodzące-go z Suminy. Razem wychowali dwoje dzieci – Rozalię i Emila. Związani byli z leśniczówką w Suminie i okolicz-nymi lasami, gdzie pracował mąż Pani Józefy. W 1970 roku zamieszkała z mężem w Gaszowicach, przy ulicy Leśnej w nowo wybudowanym przez córkę Rozalię i zięcia Alojzego domu. W 1971 roku została wdową. Obec-nie nasza zacna Jubilatka – gaszowiczanka, mieszka z wnuczką Danutą Czempik i prawnuczką Sylwią, które z wielkim zaangażowaniem i oddaniem opiekują się sędzi-wą Jubilatką. Są dumne ze swojej babci i prababci, z do-pisującego jej zdrowia, humoru i apetytu. Pani Józefa cieszy się z odwiedzin swojego syna Emila, synowej Do-roty,  czterech wnuków, ośmiu prawnuków i dwóch pra-prawnuków. Często bierze udział w uroczystościach ro-dzinnych, a także w corocznych spotkaniach seniorów. W sobotę 18 lutego br. odbyła się w kościele w Gaszowi-cach, celebrowana przez księdza Proboszcza, Msza Świę-ta w intencji Jubilatki, na której Pani Józefa była obecna razem ze swoją najbliższą rodziną i mieszkańcami Ga-szowic. Mszę tę uświetnił pięknym śpiewem, nasz chór „Bel Canto”. Wójt Gminy – Pan Andrzej Kowalczyk oraz przedstawiciele Rady Gminy i chóru złożyli na ręce za-cnej Jubilatki serdeczne życzenia: zdrowia, wszelkiej pomyślności i 200-stu lat życia!

Tego roku 105 rocznicę urodzin obchodziła Józefa Pyszny z Gaszowic, najstarsza mieszkanka Powiatu Rybnickiego.  Z tej okazji szanowną jubilatkę odwiedził Starosta Rybnicki Damian Mrowiec, który wręczył jej kwiaty i złożył życzenia.

Jubilatka urodziła się 18 lutego 1911 roku w Suminie, tam mieszkała przez wiele lat z mężem i dziećmi.  Państwo Pyszny w młodości wykonywali pracę związaną m.in. z wycinką drzew dla Nadleśnictwa Rybnik, jak również prowadzili własne gospodarstwo. Pani Józefa doczekała się wnuków i prawnuków, z którymi może świętować swoje kolejne jubileusze.

 Życzymy solenizantce  zdrowia, pięknych chwil w gronie najbliższych oraz wiele radości i zadowolenia z każdego przeżytego dnia.

Zofia Kupidło, 108

Paśmiechy (gm. Kazimierza Wielka), Świętokrzyskie

Mimo sędziwego wieku cieszy się dobrym zdrowiem, imponuje werwą i prawdziwie młodzieńczym wigorem. Zobacz dzisiejsze wydanie internetowe Echa Dnia Świętokrzyskiego Życie w miłości, w zgodzie z naturą, praca na świeżym powietrzu, proste jedzenie, dobry humor i żarliwa modlitwa – to sprawdzony przepis na długowieczność naszej jubilatki. Aż trudno uwierzyć, patrząc na panią Zofię, że skończyła 100 lat. Promiennie uśmiechnięta, pełna energii, imponuje młodzieńczym wigorem. SETKA NA RATY Stulatka z Paśmiechów jest w pełni samodzielna, cieszy się dobrym zdrowiem. Porusza się bez laski. – Laska? O nie! Chodzenie z laską to obciach! – żartuje, korzystając ze słownika współczesnej młodzieży. Pogoda w Świętokrzyskiem. Sprawdź prognozę na czwartek Możesz chudnąć z brzucha każdej nocy. Przed snem wystarczy… SPONSOROWANE Kobieta Przedsiębiorcza 2018. Zgłoś kandydatki! Potrącony zmarł w szpitalu. Autem kierował strażak ochotnik Zofia Kupidło ukończyła „setkę” 22 lutego. Świętowała ją na raty. Najpierw na Śląsku – w Będzinie, gdzie mieszka córka. Teraz urodzinowa feta odbyła się w Paśmiechach koło Kazimierzy, w domu wnuczki jubilatki. GRATULACJE, KWIATY Na uroczystość zostali zaproszeni Waldemar Trzaska, burmistrz Kazimierzy Wielkiej oraz Cecylia Błaszczuk, szefowa kazimierskiego Urzędu Stanu Cywilnego. Złożyli stulatce gratulacje, dołączając do życzeń piękny bukiet kwiatów i gustowny prezent. Marcowe spotkanie było też okazją do wspomnień. Pani Zofia – promiennie uśmiechnięta, szczęśliwa – opowiedziała historię swojego życia. Długiego, bogatego w wydarzenia. Zdradziła nam też swoją cudowną „receptę na setkę”. KOCHAJĄCA RODZINA Urodziła się 22 lutego 1911 roku w Węchadłowie, na ziemi pińczowskiej. Miała ósemkę rodzeństwa. Wyszła za mąż za Jana Kupidło, mieli pięcioro dzieci. – Mąż pracował w Lasach Państwowych w Nadleśnictwie Pińczów. Całe życie prowadziliśmy gospodarstwo rolne. Do 1978 roku mieszkaliśmy w Węchadłowie, po przejściu na emeryturę – u naszych dzieci. Owdowiałam w 1990 roku – wspomina pani Zofia. Obecnie mieszka u wnuczki w Paśmiechach. Jak podkreśla, otoczona jest kochającą, życzliwą rodziną. Doczekała się ośmiorga wnuków i dziewiątki prawnuków. ZERO DIETY – Sposób na długie życie? – zastanawia się Zofia Kupidło. – Mimo wielu przeciwności losu zawsze byłam osobą spokojną i uśmiechniętą. Nie była mi obca ciężka praca. Mimo stu lat cieszę się dobrą pamięcią i zdrowiem. Nie jestem na żadnej diecie, lubię proste potrawy, których… moje wnuki i prawnuk nie znają – uśmiecha się szeroko. – Jestem samodzielna, nadal dopisuje mi dobry humor. Dużo czasu spędzam codziennie na modlitwie – przyznaje Zofia Kupidło. – Traktując ją jako sposób na długowieczność. Z okazji 100. urodzin najbliżsi zamówili mszę w intencji pani Zofii. A podczas uroczystości w domu wzniesiono toast szampanem – za drugą, tak udaną „setkę”! 

Czytaj więcej: https://echodnia.eu/swietokrzyskie/zofia-kupidlo-swietuje-setne-urodziny/ar/8800553

 

Helena Szczupacka, 107

Koronowo, Kujawsko-Pomorskie

Pani Helena Szczupacka, rodowe Karnowska w dniu 7 maja br. skończyła sto lat. Urodziła się w Więzownie, gdzie spędziła lata dzieciństwa i wczesnej młodości. Dalsze lata związała z Koronowem, tu poznała miłość swojego życia i pracowała zawodowo. W dniu jubileuszu wspominała męża Stanisława, który zmarł 21 lat temu. Jubilatka jest osobą bardzo pogodną, towarzyską i ma świetną pamięć. Swoimi wspomnieniami i doświadczeniem dzieli się z bliskimi, jest dla młodszych członków rodziny prawdziwą skarbnicą wiedzy.

Aniela Żernicka, 106

Wolica (gm. Brześć Kujawski), Kujawsko-Pomorskie

Aniela Żernicka urodziła się 2 sierpnia 1911 w Wolicy i tam mieszkała w później starości. W dniu 100. urodzin, życzenia Jubilatce składali przedstawiciele brzeskich władz: burmistrz Wojciech Zawidzki i Marek Golasiński, przewodniczący Rady Miejskiej. Miała wówczas czworo dzieci, siedmioro wnuków i 11 prawnuków. Aniela Żernicka zmarła 4 sierpnia 2017 roku, dwa dni po swoich 106. urodzinach.

Pani Aniela Żernicka odbiera życzenia od Marka Golasińskiego ©UMiG w Brześciu Kuj.

Stanisława Kowalewska, 106

Stanisława Kowalewska z Wójcina właśnie świętowała swoje 105. urodziny. 

Takie urodziny zdarzają się niezwykle rzadko.
 Mieszkanka Wójcina (gm. Jeziora Wielkie) skończyła 105 lat. Z życzeniami do seniorki pospieszyli mieszkańcy sołectwa, przedstawiciele gminy, powiatu, a nawet miejscowej szkoły. My także odwiedziliśmy Jubilatkę. 

Pani Stanisława Kowalewska w Wójcinie mieszka od kilku lat. Przeprowadziła się tutaj z Warszawy, do syna. 

Seniorka urodziła się w 1911 roku na Podlasiu. Kiedy miała 22 lata przeprowadziła się do Warszawy i zamieszkała u swojej ciotki. W stolicy pani Staniława poznała swojego męża, ślub wzięła w 1938 roku. W maju 1939 roku urodziła pierwszego syna. Całą wojnę, Powstanie Warszawskie spędziła z synem w stolicy. 

Po wojnie do Warszawy wrócił mąż pani Stanisławy. Po czasie na świat przyszedł kolejny syn państwa Kowalewskich. Pani Stanisława zajmowała się prowadzeniem domu, mąż pracował. W latach 60. dostał wylewu, pani Stanisława podjęła więc pracę zawodową. 

Całe swoje dorosłe życia seniorka mieszkała w stolicy. Kilka lat temu przeprowadziła się do swojego młodszego syna, który z Warszawy przeprowadził się do Wójcina. Seniorka doczekała się pięciorga wnucząt, ma także ośmioro prawnuków. 

Mieszka z synem Witoldem i synową Jadwigą, którzy troskliwie opiekują się Jubilatką. Jak mówi Witold Kowalewski, od dwóch lat jego mama nie porusza się samodzielnie. Wcześniej wybierała się na długie 2-3-kilometrowe spacery. 

 Ja i moja żona zaczynamy dzień od wzięcia garści tabletek. A mama nawet nie bierze witamin, bo lekarz mówi, że nie ma potrzeby – mówi nam pan Witold. 105-latka jest w dobrej kondycji. Lekarz ją nie odwiedza, bo nie choruje. Nie musi także korzystać z pomocy stomatologa. Ma własne zęby, a z pierwszą wizytą u dentysty była dopiero kilka lat temu.

Pani Stanisława Kowalewska jest obecnie najstarszą mieszkanką powiatu mogileńskiego. Jubilatka urodziła się 8 października 1911 roku. Jest najstarszą mieszkanką powiatu, choć mieszka tu nieco ponad 10 lat.

Pani Stanisława urodziła się na Podlasiu. Jako młoda dziewczyna, mając 22 lata przeprowadziła się do Warszawy, do swojej ciotki. Właśnie w stolicy poznała swojego męża Wacława Kowalewskiego. Ślub odbył się w 1938 roku. Państwo Kowalewscy mieli dwóch synów Zenona i Witolda. I właśnie z synem Witoldem i jego żoną Jadwigą, mieszka teraz seniorka.

Pani Kowalewska niemal całe dorosłe życie mieszkała w stolicy. Tutaj spędziła wojnę i Powstanie Warszawskie. W 1939 roku urodziła pierwszego syna. Mąż poszedł na wojnę, a pani Stanisława z dzieckiem mieszkała w Warszawie. Po zakończeniu wojny małżonkowie znów mogli być razem. W 1946 roku na świat przyszedł drugi z synów. Seniorka zajmowała się domem, a mąż pracował. W latach 60. dostał wylewu, wtedy podjęła pracę zawodową. Państwo Kowalewscy przeżyli razem 53 lata, w 1991 roku Stanisława Kowalewska owdowiała.

Mieszkała nadal w Warszawie. Ponad 10 lat temu, kiedy potrzebna już była jej pomoc, seniorka przeprowadziła się do syna Witolda do Wójcina. Rodzina troskliwie opiekuje się starsza panią.

Jak podkreśla syn pani Stanisławy: – Mama nie choruje , nie zażywa żadnych leków.
A synowa dodaje, że odkąd mieszka w Wójcinie nigdy nie była nawet przeziębiona. Seniorka ma problemy z poruszaniem, słabo słyszy i wymaga pielęgnacji.

Jak podkreślają bliscy – dopisuje jej apetyt. Tak było także wczoraj kiedy Jubilatkę z życzeniami i bukietami kwiatów odwiedzili goście. Byli przedstawiciele gminy, proboszcz parafii w Wójcinie, dzieci z miejscowej szkoły, wicestarosta. Z pomocą bliskich Stanisława Kowalewska zdmuchnęła świeczki na torcie, wypiła z gośćmi lampkę szampana i zjadła kawałek pysznego tortu.

Do życzeń, jakie płyną do zacnej Jubilatki dołącza się także redakcja Gazety Pomorskiej.

 —

Stanisława Kowalewska z domu Kirylczuk urodziła się 8 października 1911 roku w Głuchowie na Podlasiu w rodzinie Marianny i Mikołaja. Jako młoda dziewczyna przeprowadziła się do ciotki do Warszawy i tam w 1938 r. wyszła za mąż za Wacława Kowalewskiego, z którym po wojnie prowadziła warsztat konfekcjonowania nici. W związku małżeńskim pani Stanisława przeżyła 53 lata. Owdowiała w 1991 r. Z małżeństwa tego przyszło na świat dwóch synów: urodzony w 1939 r. Zenon oraz Witold, który urodził się w 1946 r. Doczekała się 5 wnucząt i 8 prawnucząt. W 2006 roku pani Stanisława wraz z synem Witoldem i synową Jadwigą przeprowadziła się do Wójcina, w którym mieszkają do tej pory.

—-

Pochowana została 3 lipca na cmentarzu na Bródnie w Warszawie.

27 czerwca w wieku 106 lat zmarła najstarsza mieszkanka powiatu mogileńskiego Stanisława Kowalewska z Wójcina (gm. Jeziora Wielkie). 
Stanisława Kowalewska z domu Kirylczuk urodziła się 8 października 1911 roku w Mordach na Podlasiu w rodzinie Marianny i Mikołaja. Jako młoda dziewczyna przeprowadziła się do ciotki do Warszawy i tam w 1938 r. wyszła za mąż za Wacława Kowalewskiego, z którym po wojnie prowadziła warsztat konfekcjonowania nici. W związku małżeńskim pani Stanisława przeżyła 53 lata. Owdowiała w 1991 r. Z małżeństwa tego przyszło na świat dwóch synów: urodzony w 1939 r. Zenon oraz Witold, który urodził się w 1946 r. Doczekała się 5 wnucząt i 8 prawnucząt. W 2006 roku pani Stanisława wraz z synem Witoldem i synową Jadwigą przeprowadziła się do Wójcina, w którym otoczona ich opieką mieszkała do śmierci (szerzej o pani Stanisławie pisaliśmy w Pałukach z racji ukończenia przez nią 100 i kolejnych lat życia).
19 czerwca w domu w Wójcinie z rąk wicemarszałka Dariusza Kurzawy odebrała wybity z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości medal Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis. Pani Stanisława pomimo swojego sędziwego wieku nie narzekała na stan zdrowia. Oprócz tego, że miała większe problemy ze słuchem i słabo widziała, to nie uskarżała się na inne dolegliwości. Jednak w ostatnich tygodniach przed śmiercią nie wstawała już z łóżka. 
Zmarła 27 czerwca. Pochowana została 3 lipca na cmentarzu na Bródnie (Warszawa). Pogrzeb poprzedzony był mszą św. żałobną odprawioną w kościele pw. św. Wincentego na Cmentarzu Bródnowskim.

 

Maria Wymazała z domu Młynarz, urodzona w dniu 29 września 1911r. w wsi Wyżyce, pow. Bochnia, woj małopolskie

W czwartek (29 września) mieszkanka os. Niepodległości – pani Maria Wymazała obchodziła uroczyście setne urodziny. Szacowną jubilatkę z tej okazji odwiedzili burmistrz miasta Stefan Kolawiński, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Zdzisława Gawor oraz kierownik Działu Emerytur i Rent ZUS Aneta Malisz.

Pani Maria mimo sędziwego wieku ciągle jest w świetnej formie i tryska humorem. Chętnie opowiada o swoim życiu, a to nie zawsze było lekkie i łatwe. Jubilatka przeżyła wszak dwie wojny światowe, a w roku 1972 jej gospodarstwo w Świniarach, gdzie mieszkała, zostało doszczętnie zniszczone przez powódź. Po tym wydarzeniu zmuszona była przeprowadzić się do Bochni, gdzie mieszka do dziś. Pani Maria ma jedenaście wnucząt i czternaście prawnucząt.

Burmistrz Kolawiński odczytał jubilatce listy gratulacyjne: własny, od wojewody małopolskiego oraz samego premiera Donalda Tuska. Przedstawicielka ZUS Aneta Malisz odczytała list prezesa bocheńskiego oddziału ZUS, w którym przyznał on jubilatce specjalny dodatek do emerytury.

Licznie zgromadzeni członkowie rodziny i sąsiedzi pani Marii wznieśli toast i zaśpiewali jej „200 lat”, a jubilatka zdmuchnęła symboliczną świeczkę na swym urodzinowym torcie.

 

Pelagia Matczak

Ma sto lat i nadal o własnych siłach chodzi do kościoła, jeździ na działkę czy ściera kurze – pani Pelagia Matczak z Łodzi obchodziła niedawno okrągłe urodziny. W piątek z tej okazji dostała życzenia z magistratu. Zobacz dzisiejsze wydanie internetowe Dziennika Łódzkiego Pelagia Matczak urodziła się 6 października 1911 roku przy ulicy Nawrot w Łodzi. Jej tata był stolarzem, mama zajmowała się domem. Pani Pelagia skończyła szkołę powszechną, a potem handlową na Księżym Młynie. W 1935 roku wyszła za mąż za Feliksa Matczaka i przeprowadziła się na Kopcińskiego, gdzie wraz z mężem prowadzili własny sklep. Wkrótce urodził im się syn, a po wojnie pani Pelagia zaczęła pracę kasjerki w Społem i przepracowała tak aż do emerytury. Raz było lepiej, a raz gorzej. Różnie w życiu bywało – przyznaje pani Pelagia. Od 30 lat jest wdową. Ma dwoje wnucząt i dwoje dorosłych już prawnuków. Mieszka z synem. Nadal bardzo lubi sprzątać, choć do kościoła czy na działkę od czasu złamania nogi sprzed kilku lat chodzi o lasce i tylko z bliskimi. – Najważniejsze w życiu to zdrowie. To ważne nie tylko dla mnie, ale chyba dla każdego człowieka- mówi pani Pelagia. Nigdy nie stosowała diet, je mało mięsa, a alkohol pije tylko od czasu do czasu. Wspomaga się suplementami diety. Pochodzi z długowiecznej rodziny – jej dwaj starsi bracia dożyli 90 lat. – Mama jadła zawsze niewiele, ale bardzo lubi słodycze – przyznaje jej syn Grzegorz. – Nadal potrafi w kilka minut zjeść jedną warstwę ptasiego mleczka. 

Czytaj więcej: https://dzienniklodzki.pl/stulatka-uwielbia-slodycze-zdjecia/ar/462076

Magdalena Chrąchol, 106

(16.10.1911 – 2018) Siedlec (gm. Długołęka), Dolnośląskie

Marianna Gocoł, 107

(16.12.1911 – 02.03.2019) Sędziejowice (gm. Chmielnik); Świętokrzyskie 

Pierwszy raz była u lekarza, gdy skończyła 100 lat, najbardziej lubi jeść kiełbasę. W sobotę 16 grudnia Marianna Gocoł z Sędziejowic w gminie Chmielnik obchodziła 106 urodziny.Mama na nic konkretnego nie choruje, nie bierze żadnych leków, ciśnienie ma idealne. Chodzi bez laski. Sama się ubiera. Szwankuje jej słuch, ale od niedawna – mówi syn Andrzej Gocoł.
Pierwszy raz była u lekarza, gdy skończyła 100 lat, ale nie dla tego, że się źle czuła. Potrzebne były badania, żeby mogła otrzymać pierwszą grupę inwalidzką. Je wszystko, to co my. – Najbardziej lubi kiełbasę, każdą, i zwyczajną i szynkową. Ale dawnej tak się nie jadło. Ziemniaki w łupinach, chleb z wodą i cukrem jadało się na co dzień a rosół i kura były tylko w niedziele. Lepiej zaczęło się nam powodzić, gdy tata zaczął pracować w Kopalniach Minerałów w Kielcach. Pani Marianna urodziła się w Sędziejowicach, tutaj skończyła szkołę podstawową. Na kilka lat wyjechała do Warszawy, do rodziny i tam pracowała w cukierni, ale wróciła do rodzinnej wsi. Tutaj poznała męża. Urodziła 3 dzieci, ma 8 wnuków, 19 prawnuków i 8 praprawnuków. – Po wyjściu za mąż całe życie pracowałam w polu, często nie było czasu, żeby coś zjeść – przyznaje. – A lubię wszystko mięso, mleko słodkie a i kielicha się wypije od czasu do czasu – mówi jubilatka. -Babcia to jajcara, lubi czasem przygadać złośliwie ale potem obróci wszystko w żart, żeby nikomu przykro nie było – dodaje wnuczek, Zbigniew Gocoł. – Babcia wychowała jeszcze moje dzieci, które mają teraz 12 i 17 lat. Po 90 była jeszcze bardzo sprawna. Pani Marianna miała 8 rodzeństwa i wszyscy byli długowieczni. – Każdy żył ponad 90 lat, ale do setki nikt nie doszedł – mówi najstarszy wnuczek, Leonard Pawlikowski. W sobotę jubilatkę odwiedzili z kwiatami wojewoda świętokrzyska, Agata Wojtyszek i burmistrz Chmielnika, Paweł Wójcik. Pani Marianna to jedna z najstarszych mieszkanek regionu świętokrzyskiego. 

Czytaj więcej: https://echodnia.eu/swietokrzyskie/marianna-gocol-z-sedziejowic-ma-106-lat-i-do-lekarza-nie-chodzi/ar/12773868

 

Na tej stronie internetowej w celu zapewnienia wysokiej jakości obsługi stosowane są pliki cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na stosowanie przez nas plików cookies - pliki cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Szczegółowe informacje w Polityce dot. Cookies.