Galeria Najstarszych Polaków ur. przed 1900

Razem mają 215 lat

Autor: janusz strzelczyk

2004-02-05, Aktualizacja: 2004-12-18 16:08 źródło: Dziennik Zachodni

Wczoraj dwoje częstochowian obchodziło jubileusz urodzin. Pani Zofia Bondziusz ukończyła 115 lat. Urodziła się w 1889 r. w miejscowości Wojtowce, rejon Sopoćkin, obwód Grodno, na Białorusi.

Wczoraj dwoje częstochowian obchodziło jubileusz urodzin. Pani Zofia Bondziusz ukończyła 115 lat. 

Urodziła się w 1889 r. w miejscowości Wojtowce, rejon Sopoćkin, obwód Grodno, na Białorusi. Do Polski przyjechała pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Do przybranej córki, Janiny Mikłasiewicz mieszkającej w Lęborku. Od połowy lat osiemdziesiątych mieszka z rodziną przybranej córki w Częstochowie. Przebywa w Polsce na podstawie karty stałego pobytu. 

Jej dokumentem tożsamości jest odtworzony, wydany przez władze białoruskie, akt urodzenia. Na jego podstawie została wciągnięta do ewidencji ludności w Częstochowie. 

Opiekunowie pani Zofii Bondziusz unikają kontaktu z dziennikarzami. Przed kilku laty odmówili administracji Spółdzielni Mieszakaniowej Hutnik, która chciała uhonorować jubilatkę. Mieszkają w bloku tej spółdzielni. 

Drugim jubilatem był wczoraj pan Jan Macikiewicz. Ukończył 100 lat. Urodził się w Przyrowie. Pracował do końca II wojny światowej w majątku ziemskim w Małusach jako ogrodnik. Po wojnie majątek znacjonalizowano i utworzono Państwowe Gospodarstwo Rolne, w którym pan Macikiewicz był magazynierem, do przejścia na emeryturę w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Od siedmiu lat jest wdowcem. Mieszka z córką. Miał syna, pilota wojskowego, który zginął tragicznie. Oboje jubilatów odwiedził wczoraj prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona. Wręczył im kwiaty i upominki pieniężne.

8 lutego na cmentarzu w Kupiatyczach pochowano najstarszą mieszkankę Podkarpacia – Rozalię Sikoń. Przeżyła 107 lat. Urodzila się w Białym Dunajcu, a w 1928 roku osiedliła się w Kupiatyczach. Przebywala tam do 1940 roku, aż do czasu przymusowego zesłania na Syberię. Wróciła do Polski w 1946 roku. Cieszyla się nienajgorszym zdrowiem, co zawdzięczala swoim góralskim korzeniom, wesołemu usposobieniu, codziennej modlitwie i diecie z czosnkiem w roli głównej. Panią Rozalię żegnała rodzina i przyjaciele ze Związku Sybiraków. Zmarła szczyciła się Odznaką Honorową Sybiraka.
Na tej stronie internetowej w celu zapewnienia wysokiej jakości obsługi stosowane są pliki cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że zgadzasz się na stosowanie przez nas plików cookies - pliki cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Szczegółowe informacje w Polityce dot. Cookies.